niedziela, 18 października 2015

Visible for her I

 Gdzie ja jestem?- krzyknęła przerażona, wszędzie wokół niej panowała ciemność i całkowita ogłuszająca cisza. Nie była pewna czy straciła wzrok i słuch czy tu naprawdę jest tak ciemno i cicho. Przecież to niemożliwe żeby nic nie słyszała, cóż zawsze, po prostu zawsze wydawało jakieś dźwięki. Tykanie zegara, wiatr za oknem, samochody na ulicy, kroki szmery oddechy. Dźwięk był zawsze, nigdy nie doświadczyła takiej ciszy, tak prawdziwej. To wrażenie było przerażające. tak właśnie wyobrażała sobie prawdziwą pustkę. Najzwyczajniej nic. Postanowiła przytrzymać się jedynego co czuła - podłoga. Usiadła, była zimna i zrobiona z płytek, jeździła po niej rękami mając nadzieję, że wyczuje coś co pomoże jej odnaleźć się w sytuacji. Nie wiadomo ile tak siedziała ale w końcu wstała wyciągnęła przed siebie ręce i zaczęła powoli przed siebie kroczyć. Słyszała swoje kroki jakby odbijające się gdzieś w oddali. Musiała byc w naprawdę dużym pomieszczeniu.
 W jej głowie pojawiało się mnóstwo pytań: Co ona tu robi? Gdzie jest? Co to w ogóle jest? Jak to się stało, że się tu znalazła? I jak się stąd wydostać?
 Szła tak przed siebie czując między wyciągniętymi palcami tylko zimne powietrze, powoli jej słuch przyzwyczaił się do ciszy i zaczął wychwytywać coraz to jakieś dźwięki, były bardzo zniekształcone i odległe dlatego trudno było stwierdzić czym tak na prawdę są. Nie poddawała się, dzielnie szła przed siebie.
 W pewnej chwili ogarnęło ja dziwne uczucie rozwalenia i ogromna ochota śmiania się. najpierw delikatny uśmiech wsunął jej się na twarz, następnie głośno roześmiała się całym ciałem. Rzuciła się na ziemię i zwijała ze śmiechu. Przestała logicznie myśleć, po prostu się śmiała. Przestała się już opierać, przestała walczyć.
- Choć - usłyszał męski melodyjny głos. Natychmiast przestała się śmiać i poczęła rozglądać się wokół w poszukiwaniu osobnika do którego należał owy głos, ale nic nie zobaczyła.
- Gdzie jesteś? - po chwili podjęła próbę znalezienia go, wciąż nic nie słyszała. - Halo? Gdzie jesteś?
- Tutaj, choć. - szepnął za nią, ruszyła bezmyślnie w stronę głosu. Szła prosto w całkowitej ciszy kiedy znów usłyszała:
- Zatrzymaj się i zasłoń oczy.
- Dlaczego mam to zrobić? Kim jesteś? - zapytałam zdezorientowana.
- Po prostu to zrób, dla własnego dobra. - syknął niecierpliwie. Posłusznie wykonałam gest zasałaniając oczy dłonią. Coś skrzypnęło i błysnęło ogromne światło przedzierające się przez mocno zaciśnięte powieki.
 Stała chwilę w tym świetle, aż poczuła dłoń popychającą ja na plechach i szybkie: - Idź.
Szła tak aż światło przestało ją boleć, powoli otworzyła powieki. Światło ją oślepiło. Obróciła głowę do tylu, i rozejrzała się wokół siebie, była sama.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz